Babia Góra - mgła...
Trasa: Bielsko-Biała - Zawoja - Przełęcz Krowiarki - Mokry Stawek - Markowe Szczawiny - Akademicka Perć - Diablak - Sokolica - Przełęcz Krowiarki - Zawoja - Bielsko-Biała.
Czas: 8 października 2006 r.
Uczestnicy: Agnieszka, Nina, Sum, Asia, Ola, Rafał, Henryk, Ogier, Kornel, Darek, Krzysiek, Adrian, Lowell
Babia góra po raz trzeci
Długo oczekiwany wypad na Babią Górę w końcu doczekał się spełnienia. Cały komplet: 13-osobowa ekipa w tym
7-brunetów, 3-blondynki, 2-brunetki oraz 1-blondyn, grupa wybrana losowo z milionowej grupy ludzi. Piękni, młodzi, wysportowani, pasjonaci zdobywania górskich szczytów. Niejedne z nich stąpał po Andach i nie jedno opalało się na szczytach Alp, ale nie o ich sukcesach będzie tu pisane.
Nie zanudzając, przejdę do historii z dnia 8 października 2006 roku, która zaczyna się następująco...
Niedzielny poranek, cała elita zebrała się w bazie mieszczącej się na parkingu przy supermarkecie Tesco w Żywcu w celu przemieszczenia się do najdłuższej wsi w Polsce-Zawoji. Po przyjeździe do Zawoji mieli możliwość konsumpcji góralskiego swojskiego śniadania, w którego skład wchodził chleb ze smalcem i mleko, ale z tego względu, że wszyscy byli najedzeni podziękowali ślicznie i udali się na parking.
Po głębszej analizie szlaków turystycznych wybrali ze zgodnością, szlak błękitny od strony Zawoi.
Mijając suchy stawek, okazało się jednak, że pare kropel w nim zaległo, a na dnie utworzyła się specyficzna masa błotna (co roku odbywają się tu mistrzostwa świata w Judo)
W schronisku każdy nasycił się tym, co tylko miał lub co tylko zamówił.
Jednak z relacji jednego z uczestników wyprawy wynikało, że „bigos z niespodzianką” - bo taką nosił nazwę w 125 stronnicowej karcie dań, smakował najlepiej… sami popatrzcie jak można było się nim delektować w trakcie jego konsumpcji…
…jak i jeszcze długo po
Pamiętajcie, kiedy kupujecie kijki, zawsze zapytajcie na jaką wysokość mają one możliwość wysunięcia się, gdyż może zdarzyć się taka sytuacja jaka przydarzyła się Lowellkowi… oh jak Ci mężczyźni szybko rosną…
Przyroda nas dogłębnie zachwyciła, o tej porze roku jest tutaj naprawdę bajecznie… brakowało jedynie wyłaniającego się z mgły na szarym rumaku Robin Hooda
Wszelkie znaki na ziemi a raczej na drzewach wskazywały, że ekipa 13-osobowych śmiałków zmierza w dobrym kierunku.
Skierowali się na najtrudniejsze ale i najbardziej atrakcyjne podejście…
Grupa prawie w komplecie + Pan fotograf który działał w tej wspaniałej grupie jako organizator tej niesamowitej wyprawy, którego można podziwiać tuż za obiektywem aparatu (należy użyć chociaż troszkę wyobraźni, dziękujemy)
Podczas marszu doszło do zjawiska zwanego „falowaniem mgły” które objawia się następująco:
momentami mgła lekko zaczynała się podnosić…
…po czym znowu opada.
Uczestnicy czuli się prawie jak osaczeni
Niestety nawet na chwile nie mogli się opędzić od paparacji.
To proste! sławni ludzie-tacy jak oni, wszędzie są rozpoznawani…
Na krawędzi!
Nie każdemu było do śmiechu, śmierć zaglądała im w oczy… momentami było naprawdę extrem
Użyli wszelkich sposobów, aby choć na chwilę odgonić kłębiące się chmury nad ich niesamowitymi umysłami.
Jest to jedna z 99 pozycji skrzyżowania czarodziejskich pałeczek w celu poprawy warunków atmosferycznych.
Proszę! Nie róbcie tego w domu… ponieważ złe ustawienie pałeczek choć o 1mm może zmienić pogodę nieodwracalnie, dlatego tylko osoby specjalnie przeszkolone, tak jak organizator wypadu-Lowell mogą wykonywać te magiczne ruchy…
Dosłownie chwilę później nad ich głowami ukazał się błękit!
Lowell jesteś WIELKI!
Dotarłszy na sam musieli uzupełnić brakujące płyny w organizmie (jak wiadomo organizm dorosłego człowieka zawiera koło 50 litrów wody)
Niektórzy wybrali gorącą herbatkę…
Inni orzeźwiające napoje
Zdjęcie uczestników w mgle, pójdzie na pewno na pierwsze strony gazet.
Zdesperowani nie mający już siły próbowali nawet odebrać sobie życie… reszta ekipy była w szoku.
A może to jakaś prowokacja… hmmm
Kosodrzewina wygląda naprawdę uroczo… tylko co to za pal w oddali?
Wyłoniwszy się z kosodrzewiny dochodzącej w niektórych miejscach nawet do 2 metrów, ukazał się im niesamowity widok na Sokolice…
Niektórzy byli tym tak zafascynowali, że w pośpiechu porzucali sprzęty w celu szybszego dotarcia w to piękne miejsce. Kto pierwszy ten lepszy!
Dotarłszy na sokolice, każdy chciał mieć pamiątkowe zdjęcie Pt. „nad przepaścią” to takie ekscytujące
Lecz były też osoby myślące tylko o jednym…głodomorki.
Jakie to słodkie...
Uczestnicy będący jeszcze na Sokolicy mogli podziwiać przez moment grzbiet Małej Babiej…
A na samym dole czekała na nich maskotka wypadu.
Muszę przyznać, że nikt jeszcze tak dobrze nie pozował mi do zdjęć jak ten mały, kochany pajączek… spójrzcie na jego słodkie ząbki, jak dla mnie musi myć pastą colgate na siódemkę!
Dotarłszy na parking…
Po dłuższej nieobecności padło pytanie: kto zapłaci za tą nietanią imprezę?... bo Pan Parkingowy (z lewej, z małą chińską karteczką i małym chińskim ołóweczkiem) skrobał już chyba trzecie zero na fakturze…
wykonawca: Agula
I co dalej? Zachęcam do obejrzenia naszych innych wycieczek, które być może zainspirują Ciebie do działania i odejścia od komputera. Dostępny jest również nasz newsletter, w którym znajdziesz informacje o nowych relacjach i parę innych ciekawostek ze świata turystyki.
Mapy i ksiazki zwiazane z Babia Góra:
Cykl Babia Góra:
I Jesienne zdobycie Babiej Góry
I Majowe zdobycie Babiej Góry
II Jesienne zdobycie Babiej Góry
I Zimowe zdobycie Babiej Góry
I Wschód Slonca na Babiej Górze
II Zimowe zdobycie Babiej Góry
Księga zdobywców Babiej Góry - Dołącz do nas!
Download:tapeta
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


































