Krywań - narodowa góra Słowaków
Trasa: Bielsko-Biała - Żywiec - Korbielów - Namestovo - Oravsky Podzamok - Liptovski Mikulas - Podbanske - Tri Studnicky - Mały Krywań - Krywań
Data: 28.07.2008r
Czas: 18h
Uczestnicy: Sumik, Adrian, Rafał, Heniek, Marek, Piotrek, Lowell i inni...
Dojazd do szlaku na Krywań (Tri Studnicky)
Z Bielska-Białej udajemy się w kierunku Żywca drogą 69. W Żywcu kierujemy się na Korbielów (droga 945). Droga nr 945 doprowadzi nas na terytorium Słowacji. Kierujemy się w stronę Namestova, a następnie w stronę Oravskiego Podzamku. (Ta część trasy opisana jest w relacji z Orawskiego Zamku). W Orawskim Podzamku skręcamy w lewo na Podbiel, Zuberec i Liptovski Mikulas. Od tej strony pięknie wyeksponowana jest najwyższa część Orawskiego Zamku, znajdująca się na wysokiej skale. W Podbielu skręcamy w prawo na drogę nr 584. Doprowadzi ona nas do Liptovskiego Mikulasza, w pobliżu bardzo atrakcyjnego jeziora nazwanego Liptovską Marą. Przejeżdżamy przez miasto drogą nr 18 kierując się na Liptovski Hradok, a następnie na drogę nr 537 prowadzącą do Strbskego Plesa i Popradu. W połowie dystansu do Strbskego Plesa znajduje się miejscowość Podbanske. Za miejscowością Podbanske za zakrętem 90 stopniowym w prawo znajduje się parking, na którym zostawiamy samochód. Cena parkingu to około 130 koron słowackich. Miejscowość ta nazywa się lub też widniej na mapie pod nazwy Tri Studnicky. Z tego miejsca musimy podejść do zielonego szlaku, który będzie nas prowadził w stronę Krywania.
Oczywiście niezastąpione są w takich przypadkach urządzenia GPS. Współrzędne GPS: 49°16'27" N 19°99'88"
W stronę Krywania
Nasza wyprawa na Krywań była bardzo niespodziewana i nieplanowa. Krywań podziwialiśmy z Giewontu końcem czerwca. Majestatycznie wznosił się nad polskimi szczytami na dalszym planie. Jak wiemy wszystko co jest nieplanowane okazuje się strzałem w dziesiątkę. Tak więc dzięki pamięci Sumika pojawiła się okazja zdobycia góry Słoweńców. Tym razem to my dołączamy się do innych!
Jak mnie pamięć nie myli, pobudka o godzinie 2.00. Zaspani pakujemy się do samochodu. Tylko czyjego? Zakładam, ze Rafała! Z Sumami spotykamy się standardowo pod Tesco w Żywcu. 1,5 godziny snu, który spokojnie moglibyśmy dośnić do końca, wykorzystujemy na zwiedzanie, nietypową porą, marketu Tesco. Myślę, że nagranie z kamery przemysłowej mogło spowodować uśmiech u paru osób. Interesująco zapowiadał się mecz siatkówki pomiędzy regałami. To, że nas nikt z tego miejsca nie wygonił zawdzięczamy chyba wczesnej porze i leniwości ochraniarzy. W końcu coś jednak kupiliśmy... Żywiec o tej porze tętni życiem! Po drodze na stację benzynową, będącą kolejnym punktem spotkań, nocni tropiciele wczorajszych wrażeń tropią ślad do domu, ktoś przewiesił się na płocie obok lokalu Disco. Żywiec się bawi...
Półtoragodzinnej opóźnienie! Cóż zapowiada się nieźle! W końcu, ruszamy w stronę Korbielowa. Jak myślisz ile postojów robi się na trasie nie dłuższej niż 200 km. Zawsze robimy maksymalnie 1, jak już na prawdę jest źle... Inni ludzie, inne obyczaje - dzisiaj robimy co najmniej 5 postojów. Organizatorzy troszkę nie za bardzo interesowali się co się stało z żółtym Lamborghini... Nawet nie wiem, o której dotarliśmy na miejsce - do parkingu w Tri Studnicky. Ale jest to nieadekwatna pora do tej, o której wstaliśmy...
Szlak na Krywań
Na parkingu wita nas Słowak, może i człowiek gór, może... ale sympatyczny i sympatycznie skasował nas za parking. Cofamy się trochę wzdłuż drogi, którą przyjechaliśmy, przed nami kawałek wykarczowanego lasu. Właśnie tutaj przebiega zielony szlak na Krywań. Jak się okazało to, że przebiega to połowa sukcesu, Trzeba jeszcze wybrać kierunek, w którym się będziemy po nim poruszać. Prawo lub lewo, góra lub dół.... Pomylić w zasadzie można się tylko raz. Nam się to udało ;) Nagrodą tej niesamowitej pomyłki był las pełen prawdziwków. Aż na moment przeszła nas myśl, aby w nim zostać i olać cały Krywań! Owocem pomyłki był fakt, że tak na prawdę znaleźliśmy się trochę powyżej naszego punktu startowego - parkingu.
A więc kolejna strata czasu.... Zawracamy. Po 15 minutach docieramy do małego domku, jak się okazuje było to małe słowackie schronisko. Obok domku przepływa górski potok, a za nim nasz zielony szlak ostro, lasem kieruje się ku górze... Jest gorąco, w ciągu chwili pot zaczyna pokrywać nasze ciała. Zbaczamy trochę ze szlaku, aby zobaczyć drewniany bunkier. Jednak niczym on nas nie zaskakuje i nic nie stracicie omijając tą ciekawostkę. Zdobywamy Grunik 1576 m n.p.m. Czym wyżej się znajdujemy tym inna towarzyszy nam roślinność. Piękne zielone drzewa zamieniają się w dość liczne wiatrołomy i zeschnięte drzewostany. Pojawia się również kosodrzewina. A w oddali widać cel naszej wycieczki - Krywań.... Zielony szlak na Krywań to tylko 4h i 15 min.
Same skały i mgła....
O ile kosodrzewina do złudzeń przypominała podejście na Babią Górę to poziom składający się ze skał z niczym innym nie może nam się kojarzyć. Jesteśmy w Tatrach i to w Tatrach Wysokich. A podejście na Krywań od tego momentu staje się bardziej atrakcyjne i stanowi urozmaicenie dla dotychczasowej drogi. Momentami adrenalina też ma coś do powiedzenia. Czym wyżej tym ciekawiej i lepiej!!! Również na tym poziomie pojawiała się dość duża mgła, osiągnęliśmy pułap chmur.... Zdobywamy Mały Krywań...
Krywań 2494 m n.p.m
A sam Krywań jest charakterystycznym szczytem w zachodniej części Tatr Wysokich. Łatwy do rozpoznania i bardzo dobrze widoczny z polskiej strony Tatr. Wznosi się na końcu grzebienia Krywańskiej Rosochy, która swój początek bierze z największego grzebienia Tatr z Czubryny.
Z samego szczytu rozbiega się kilka grzebieni. Z naszego punktu widzenia najważniejsze są dwa z nich: południowy i południowo-zachodni. Pierwszy z nich przechodzi przez przełęcz Daxnerową i Mały Krywań, i kończy się Nad Pavlovou. Południowo-zachodni grzebień spada dwoma wyraźnie zaznaczonymi wzniesieniami - Wyższą i Niższą Priehybą do zalesionego Grúnika, obok którego mieliśmy okazję przechodzić.
Z ciekawostek na temat Krywania należy wymienić, że jako pierwsi szczyt zdobyli nieznani hawiari. Jednak pierwszym, udokumentowanym zdobyciem szczyt może cieszyć się A. Czirbesza, protestancki pastor i przyrodnik ze Spiskiej Nowej Wsi. A było to w roku 1772. W roku 1805 na Krywań wszedł polski geolog Stanisław Staszic.
Dzięki poezji pokolenia Sztura Krywań stał się symbolem wolności Słowaków. Do tej pory jest bardzo często używany w poezji i w pieśniach. Od 1955 każdego roku odbywa się na Krywaniu zlot poświęcony pamięci Słowackiego Narodowego Powstania i jego bohaterów z krywańskiego okręgu. Na szczycie znajduje się drewniany krzyż.
Widoki z Krywania
Widoki z Krywania są niesamowite. Możemy podziwiać Polskie Tatry Zachodnie z niesamowitym pasmem Czerwonych Wierchów, Giewontem i Kasprowym Wierchem. Przechodzimy wzrokiem na Świnicę, Orlą Perć, Rysy, słowacki Gerlach w Tatrach Wysokich. Oraz duża ilość słowackich szczytów, które dopiero na nas czekają... To jest magia gór, chwila dla, której warto zdobyć szczyt, warto się zmęczyć, przekląć pod nosem...
Ciekawą panoramę można zobaczyć na słowackiej stronie - link
Powrót na parking
Tak jak lubimy, powrót przebiega inną trasą, główną granią, szlakiem niebieskim przez Mały Krywań, Przedni i Zadni Handel aż do Jamskiego Stawu (Jamske Pleso). Tutaj szlak niebieski ma swój koniec. Z Krywania do tego miejsca mamy 2h45'. Doprowadza on nas do szlaku czerwonego, z którego tylko 1h 45' do naszego parkingu w Tri Studnicki. Droga powrotna przebiegła w bardzo dobrych humorach. A tekst "Na prawo, na lewo, w górę i w dół", A później " Od przodu, od tyłu, w górę i w dół" dał się słyszeć w całych Tatrach Wysokich. Spotkaliśmy sympatycznego przewodnika górskiego, który wiele nam opowiedział o Słowackich Tatrach w telegraficznym skrócie. Były różnego typu sesje fotograficzne, Marek wyciągnął nawet statyw i większa część ekipy została zarejestrowana na zbiorowym zdjęciu... Jamske Pleso z bliska prezentuje się bardzo przyjemnie, w tak gorący dzień kusi swoją przejrzystością... Nam pozostał strumyk w pobliżu parkingu o dość niskiej temperaturze i dużym przepływem... Raj dla nóg....
Czas na wnioski
Wnioski nasuwają się same - Krywań jest magiczną górą, którą warto dopisać do księgi szczytów zdobytych. My zdobywamy go po raz pierwszy w roku 2008, wiem, że nie po raz ostatni... Na wycieczkę będziesz musiał poświęcić cały dzień i mieć świadomość, że większość spędzisz na szlaku (nie licząc dojazdu), na którym nie brakuje niebezpiecznych miejsc. Na szlaku znajdziesz wszystko co najlepszego oferują góry.
I co dalej? Zachęcam do obejrzenia naszych innych wycieczek, które być może zainspirują Ciebie do działania i odejścia od komputera. Dostępny jest również nasz newsletter, w którym znajdziesz informacje o nowych relacjach i parę innych ciekawostek ze świata turystyki.
Nasz serwis zaistniał na Naszej Klasie, odwiedź nas - znajdziesz zawsze aktualne zdjęcia z naszych wycieczek. Oto link: profil nk
Szlakiem na szczyt
twój urok mnie zniewala kryształem czystych wód.
W twoim lustrze odbiciu profilu Grani Baszt
pozwól podziwiać piękno poznać słowacki szlak. Pójdę w górę gdzie tęczę kołysze do snu wiatr
na szczyt drogą do nieba zmęczoną parą nóg.
Jak kozica po żlebach albo wysmukły hart
przedrę się przez świerczynę pod stary płowy buk. A jeśli mnie po drodze napotka letni deszcz
podziękuję aurze, że zmyła ze mnie kurz.
I pójdę wzdłuż strumienia co pieści szmerem perć
z szelestem kosodrzewin zanucę skalny blues.
<Poczęstuję płochacze okruchami chleba
są ufne jak gołębie z miejskiego ratusza.
U stóp krzyża wielkiego wykrzyknę do nieba
Zdobyłem cię Krywaniu - raduje się dusza.
Lowell
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------










































