Kopalnia Soli w Wieliczce - biznes na pierwszym miejscu
Trasa: Bielsko-Biała - Andrychów - Wadowice - Kalwaria - Libertów - Wieliczka
Data: 13.07.2008r
Czas: 6h
Uczestnicy: Agnieszka, Staszek, Lowell
Dojazd do Wieliczki
Opiszemy za moment dojazd do Wieliczki od strony Bielska-Białej, czyli tak na prawdę trasę, którą pokonaliśmy. Dla ułatwienia dodam, że można go znaleźć na mapie, która znajduje się powyżej. Wszystkich, którzy szukali dojazdu do Wieliczki z innego miejsca, moge odesłać do google maps i oczywiście zaprosić do lektury - relacji z kopalni soli w Wieliczce.
W Bielsku-Białej obieramy kierunek Kraków. Liczne oznaczenia w mieście pozwalają bez problemu odnaleźć drogę prowadzącą w tym kierunku. Bardzo upraszając sytuację można powiedzieć, że z ulicy Żywieckiej skręcamy w ulicę Krakowska. Same nazwy ulic wyjaśniają wszystko. Sama ulica Krakowska oraz większa część trasy, którą pokonamy przebiega jednym pasem. Nie jest to komfortowe rozwiązanie, ale jeśli nie ma przeładowania na drogach to można to przeżyć ;). Po drodze mijamy miejscowość Kozy, największa pod względem mieszkańców wieś w Polsce. Preferujemy skrót przez Czaniec, który już opisywaliśmy przy relacji z Inwałdu. Dzięki skrótowi omijamy Kęty i wpadamy prosto w serce Andrychowa, a dalej to już Wadowice, Skawina. Za Skawiną wpadamy na bezpłatny odcinek A4 (E40). Kierując się za oznaczeniami na drodze, zjeżdżamy w kierunku Wieliczki. Jest to dość charakterystyczny rozjazd z drogi szybkiego ruchu. Jedziemy ulicą Dembowskiego następnie skręcamy w prawo w ulicę Daniłowicza przy której znajduje się główne wejście do kopalni (Szyb Daniłowicza). Znajdziemy tutaj parking, sprawnie działają również naganiacze na sąsiednie parkingi. Cena parkingu nie jest zbytnio wygórowana, ale swoje trzeba zapłacić. Niestety ceny już nie pamiętam.
Oczywiście niezastąpione są w takich przypadkach urządzenia GPS. Współrzędne GPS: N49 58,966' E020 03,374'
Przemyślenia, ceny ...
Właśnie stoimy z Agnieszką przed wejściem do kopalni, w środku znajduje się poczekalnia. To właśnie w tym miejscu gromadzą się bardzo duże kolejki. Być może nie do końca z pozytywnymi wspomnieniami będziesz do tego miejsca wracał/cała. My przyjechaliśmy stosunkowo wcześnie, więc unikamy tracenia czasu na zupełnie nie potrzebne stanie w kolejce.
Kopalnia Soli w Wieliczce jest miejscem, o którym na pewno każdy miał okazję słyszeć. Ewenement w skali światowej. Myślę, że mało kto będzie to określenie kwestionował. Jest to jedna z największych kopalni soli kamiennej na świecie. W roku 1978 Kopalnia została wpisana przez UNESCO na pierwszą Listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego.
W 2007 roku wielickie podziemia odwiedziła rekordowa liczba gości. 1 mln 159 tys. 635 osób (o 9% więcej niż rok wcześniej) wędrowało podziemnym szlakiem, uczestniczyło w imprezach i wydarzeniach w kopalni.
Obcokrajowcy stanowili 58% ogółu zwiedzających. Zdumiewający jak bardzo popularna jest Kopalnia w Wieliczce. Niestety nie mamy dowodu, który ukazywał jak piękna kolejka uformowała się, gdy wychodziliśmy z kopalni.
No dobrze, zachwycenie się zachwycaniem, ale co konkretnie znajduje się w środku, jakie atrakcje czekają nas na trasie turystycznej? I ile kosztuje taka frajda.
Zacznijmy od ceny biletów, jest ona dość mocno "wywindowana" - cały bilet w sezonie letnim kosztuje 48 zł, ulgowy 33 zł, fotografowanie to kolejna dyszka. Dokładny cennik znajduje się na stronie kopalni.
Jak już słyszymy jak to "fajnie" jest w kopalni i że tak na prawdę warto wydać taką kasę na wstęp, decydujemy się odżałować, jakoś nam to przez gadrło przechodzi i decydujemy się, że jedziemy do Wieliczki, bo warto! I co? Na pewno warto, bo miejsce jest niesamowite, ale pozostaje niesmak Bo skoro wydajemy duże pieniądze to oczekujemy, że wszystko będzie takie, że hmmm mucha nie siądzie. Zapięte na ostatni guzik, mamy wyjść szczęśliwi, z bananem na twarzy. Ekstra, super, tak sobie to wyobrażałem. A jak było? Przeczytajcie..........
Pamiętajcie o ciepłym ubiorze!!!
Zwiedzamy kopalnię w Wieliczce
Szyb Daniłowicza
Otwierają się ciężkie drzwi do kopalni. Zadowoleni, że wszystko sprawnie przebiega wchodzimy do środka za naszym przewodnikiem, czeka nas 1,5 godziny zwiedzania, mnóstwo zdjęć do zrobienia i duża ilość niezapomnianych wrażeń. Już za moment znajdziemy się 64 metry pod ziemią. Czeka nas bowiem pokonanie 378 stopni w dół Szybem Daniłowicza. Szyb ten został zgłębiony w latach 1635-1640, zarządcą kopalni był wtedy Mikołaj Daniłowicz. Na szczęście powrotną drogę będziemy pokonywać szybką windą.
Docieramy do podszybia Szybu Daniowiłowicza. Jest to poziom I kopalni. Można powiedzieć, że w tym miejscu zaczyna się zwiedzanie kopalni. Przewodnik w odpowiedni sposób przedstawia co należy robić, a czego nie. O tym, że ścian kopalni nie należy lizać, jak również innych eksponatów włącznie z przewodnikiem. Takie górnicze żarciki...
Komora Mikołaja Kopernika
Jak podaje strona internetowa kopalni, eksplorację soli zakończono na tym obszarze w drugiej połowie XVIII wieku. Komora ocalała dzięki specjalnym, drewnianym zabezpieczeniom, nazywanych kasztami. Podtrzymują one stropy komór, przeciwdziałając naciskowi górotworu. A dlaczego drewno? Dlaczego drewniane bale? Otóż sól działa na drewno impregnująco, jest to niezastąpiony materiał w takim miejscu.
Dlaczego Komora Mikołaja Kopernika? Odpowiedzi może być kilka, ciekawostka jest taka, że prawdopodobnie Mikołaj Kopernik, tak jak my, zwiedzała kopalnię soli, tylko jakieś pięć wieków wcześniej - w roku 1493. Poza tym moim skromnym zdaniem, nasz astronom zasługuje na własną komorę w Kopalni Soli w Wieliczce.
Na wprost nas znajduje się wyrzeźbiony w soli pomnik Mikołaja Kopernika autorstwa Władysława Hapka z roku 1973.
Komora Janowice
Mijamy kaplicę świętego Antoniego. Powstała ona w latach 1690-1710 w stylu barokowym. Jest najstarszą z zachowanych podziemnych świątyń. Niestety detale i rzeźby z biegiem czasu zatracają swój oryginalny kształt. Przechodzimy do komory Janowice.
Komora Janowice powstała w pierwszej połowie XVII wieku. W komorze znajduje się sześć figur wyrzeźbionych w soli. Ich autorem jest Mieczysław Kluzek. Przedstawiają one legendę o odkryciu soli kamiennej w Polsce. W ramach wyjaśnień sól odkryto w Małopolsce w połowie XIII wieku, w czasach panowania księcia krakowsko-sandomierskiego Bolesława Wstydliwego i jego żony Kingi.
Komora Spalone
Z Komory Janowice podążamy do Komory, która związana jest z pożarem, który przed wiekami zniszczył drewniane zabezpieczenia. Stąd też jej nazwa - Komora Spalone. Jest to kolejny mocny punkt edukacyjny. Przewodnik opowiada jakie zagrożenia zawałowe i gazowe występują w wielickiej kopalni. Uwidocznione jest to na tzw. świadkach połamanych jak zapałki, czyli drewnianych stojakach. Górotwór pracując zaciska puste przestrzenie wydrążone przez górników. Równie niebezpieczny jest metan, który uwalnia się z górotworu podczas eksploatacji soli. Przy odpowiednich proporcja połączenia z powietrzem tworzy mieszankę wybuchową. Przez zetknięciu z ogniem mieszanka tak eksploduje. W dawnych czasach było to bardzo niebezpieczne ze względu na używanie do oświetlania kaganków z otwartym ogniem. Jak sobie z tym radzono? Otóż doświadczeni górnicy zwani pokutnikami eliminowali wybuchową mieszankę poprzez wypalanie. Taki górnik był ubrany w wilgotne szmaty i żagwiami zatkniętymi na długich żerdziach czołgali się w dolnych partiach wyrobisk. Nieciekawa prac jednym słowem. Ilustrują to postacie putników wyrzeźbione przez Mieczysława Kluzka. Przypominam, że nadal znajdujemy się na pierwszym poziomie kopalni. Głębokość 64,3 m.
Komora Sielec
Nasza uwaga została zwrócona na oryginalne urządzenia służące do transportu soli w kopalni. Można zobaczyć drewniane wózki, skrzyni i specjalne sanice. Na początku górnicy sami musieli przemieszczać swój urobek. Od XVI wieku zaczęto używać do tych celów koni, zarówno w transporcie poziomym jak i pionowym.
Komora Kazimierza Wielkiego
Idziemy w stronę Komory Kazimierza Wielkiego. Powstała ona w połowie XVIII wieku. Swoją nazwę uzyskała w roku 1968, w 600-letnią rocznicę ustanowienia przez króla Kazimierza Wielkiego statutu dla Żup Krakowskich. Żupnik, jako administrator bądź dzierżawca, nadzorował w imieniu króla wydobycie i handel solą. W XIV wieku wpływy z Żup Krakowskich stanowiły 1/3 dochodów skarbu państwa. Dzięki nim, przez wiele stuleci, finansowano budowę mieszczańskich kamienic w Krakowie, renesansowego zamku wawelskiego, licznych kościołów i klasztorów.
W centralnej części komory znajduje się autentyczny XVIII wieczny kierat konny, który służył do transportu soli z niższych poziomów na wyższe. Jak wygląda takie kierat? Otóż jest to pionowy wał z bębnem linowym, do którego przymocowane są cztery ramiona pociągowe. Do ramion zaczepione były konie. Integralną częścią kieraty był tzw. kunszt, czyli urządzenie z dwoma kołami służące do zmiany kierunku liny z poziomej na pionową.
W komorze znajduje się również popiersie Króla Kazimierza Wielkiego.
Komora Pieskowa Skała
Komora Pieskowa Skała pozwoli na zejść do poziomu II kopalni, to w tym miejscu górnicy rozpoczęli wybieranie soli w XVII wieku, tworząc przestrzeń, która połączyła poziom I kopalni z poziomem II. Jest to jedno z ciekawszych miejsc w kopalni. Znajdują się tutaj liczne wnęki. W komorze znajdują sie ręcznie wykute w skale schody, którymi górnicy przemieszczali się między poziomami. Wyobraź sobie, takiego górnika dźwigającego ogromne ładunki soli po tak śliskich schodach. W centralnej części komory znajduje się szybik Krzysztofory, powyżej którego umieszczono krzyż ręczny, dawną drewnianą maszynę służącą do transportu soli na wyżej położone poziomy.
Schodząc "nowoczesnymi" schodami w dół, docieramy na poziom II do Poprzeczni Kunegunda. Jak to ładnie jest napisane na stronie kopalni. Witają nas dwa krasnale. Osobiście słyszałem komentarz, że niektóre osoby są rozczarowane kopalnią, bo gdzie nie popatrzysz same krasnale. I coś w tym jest, bo nie zjeżdżamy w dół, aby oglądać jakieś tam ... krasnale. Ok, skupmy się na czymś ciekawszym, otóż w poprzeczni Kunegundy zachował się drewniane rynny służące do odprowadzania wodnych wycieków. Wodę ujmowano w kadzie. Z podszybia wyciągano wodę w skórzanych workach lub drewnianych kubłach. Do XIX wieku funkcjonował szyb Wodna Góra, który służył wyłącznie do transportu solanki. Jesteśmy na głębokości 90m.
Podszybie Kunegunda
Szybikiem tym transportowano urobek z poziomu drugiego na poziom pierwszy kopalni. W latach 60-tych XX wieku pan Stanisław Kozik wyrzeźbi figurki, tylko nie pytajcie jakie... Możemy podziwiać kruszaka, nosicza, wozaka i cieślę. Górnicy opowiadają, że owe skrzaty, zwane też soliludkami, skryte przed wzrokiem ludzi mieszkają w podziemnym królestwie Solilandii. Czasami jednak pojawiają się w kopalni i pomagają górnikom w pracy. Dzieci pewnie mają radochę, ale przejdzmy dalej... w stronę Kaplicy Św. Kingi, to jest "fajna miejscówa".
Kaplica Św. Kingi
Jesteśmy na głębokości 101 m. Naszym oczom ukazuje się przepiękna komora. Jedyna w swoim rodzaj galeria sztuki solnej. Obszerna, pięknie oświetlona robi wrażenie. I co ważniejsze koniec z krasnalami... Cały wystrój kaplicy był tworzony przez blisko 70 lat przez górników-rzeźbiarzy. Najsłynniejsi z nich to Tomasz i Józef Markowscy oraz Antoni Wyrodek. Ołtarz główny jest dziełem Józefa Markowskiego. Ołtarz składa się z trzech części. W latach 1920-1927, prace w kaplicy św. Kingi kontynuował młodszy brat Józefa - Tomasz Markowski. Jego dziełem są płaskorzeźby: "Wyrok Heroda" i "Rzeź Niewiniątek", postacie trzech Marii z kaplicy Zmartwychwstania oraz małej płaskorzeźby przedstawiającej św. Kingę z górnikiem. W latach 1927-1963 wystrój kaplicy uzupełniał Antoni Wyrodek. Najbardziej przykuwa wzorowana na fresk Leonarda da Vinci - "Ostatnia Wieczerza" z piękną głębią. W 1999 roku, prof. Czesław Dźwigaj przedstawił projekt i model pomnika Ojca Świętego Jana Pawła II. Górnik-rzeźbiarz Stanisław Anioł, wraz z pomocnikami, wykuł w soli ten monument w podzięce za kanonizację patronki bł. Kingi.
Odprawiane są tutaj uroczyste msze święte z okazji szczególnych wydarzeń oraz 24 lipca (św. Kingi), 4 grudnia (św. Barbary) i 24 grudnia (Pasterka), a także regularnie w każdą niedzielę rano.
Komora Erazma Barącza
Komora Erazma Barącza - dyrektora kopalni w latach 1917-1918 - również robi wrażenie. Walory tego miejsca akcentuje jeziorko o głębokości 9 metrów. Oczywiście, jakby inaczej, jest to solanka, zawierająca około 320 g soli w litrze wody. Ciekawostką jest filar solny, który stanowi naturalne zabezpieczenie wyrobiska po zakończeniu eksploatacji. Taki pozostawiony przyścienny lub wolnostojący filar chroni wyrobisko przed zawałem.
Wracając do solanki, obecnie do produkcji soli w Wieliczce wykorzystuje się właśnie solankę z podziemnych wycieków kopalnianych. Po procesie warzelniczym uzyskuje się sól jadalną. Idziemy dalej....
Komora Weimar
Jesteśmy na głębokości 110 m. Za chwilę zobaczymy pierwszy i ostatni zarazem minispektakt. Może i dobrze, że ich więcej nie było, bo jakoś nie za bardzo mnie na kolana powalił, tym bardziej, że mieliśmy usłyszeć dwa utwory, ale, że kolejna grupa już czekała guzik z tego było. Od spektakl, który miał mnie urzec, doprowadzić do tego, że "japa mi się otworzy". I co?, Wyszedłem z komory Weimar delikatnie mówiąc w furii niezadowolonego klienta. Ok, ale co było tematem spektaklu? Kogoś zapewne może to zainteresować. Otóż zostaliśmy przeniesieni do czasów gdy eksploatowano komorę. Czyli wybuchy, światła, odgłosy jak odłamki skał wpadają do wody. A sama komora zalana jest kolejną solanką, z głębin mroku wyłania się postać Skarbinka - dobry duch kopalni oraz wózek z bryłą soli.
Dlaczego Weimar? Otóż wyjaśnienia zacznę, od faktu, że przed komorą Weimar znajduje się pomnik Johanna Wolfganga von Goethego z roku 2001. Ze źródeł strony kopalni dowiadujemy się, że Goethe towarzyszył księciu Weimaru podczas jego wizyty w wielickiej kopalni. No i na to wygląda, że księciu sobie zwiedzał kopalnię i nazwali jedną komnatę jego imieniem. Ok, trzymającą w napięciu historię wam sprzedałem. Lepiej chodźmy dalej...
Komora Józefa Piłsudzkiego
Przed komorą kolejny pomnik, już nawet nie wiem kto go rzeźbił, tym razem z podobizną Józefa Piłsudzkiego. Powstanie samego wyrobiska związane jest z eksploatacją w początkach XIX wieku, dwóch sąsiadujących ze sobą brył soli zielonej. Gdy w latach 30. XIX wieku, Austriacy organizowali trasę dla turystów, połączyli dwie bliźniacze komory 10-metrowym tunelem. Wybudowali drewniane schody i pomost, a dół komory wypełnili solanką. W komorze na uwagę zasługuje również XVIII-wieczna figura patrona tonących św. Jana Nepomucena. Trzeba przyznać, że ta komora przypadła mi do gustu. Kiedyś turyści mieli dodatkową atrakcję w postaci przeprawy na tratwie przez tunel.
Komora Staszica, Skarbnik, Witolda Budryka, Komora Warszawa, Komora Wisła
No cóż przewodnik nas pożegnał w Komorze Staszica, delikatnie mówiąc odwalił swoje... Jesteśmy na głębokości 124 m. Nieźle, w ogóle się tego nie czuje. Komora Staszica to w zasadzie wystawa wszystkiego co można było znaleźć w kopalni i co zresztą znaleziono. Idziemy dalej... dalej w stronę Skarbnika. Czyli strażnika solnych skarbów. Górnicy wierzyli, że Skarbnik ostrzega przed niebezpieczeństwem ognia, zawału lub wybuchu. Gdy tylko pojawiał się Skarbnik w danym rejonie kopalni, należało brać nogi za pas i zmykać w przeciwnym kierunku. No cóż kolejne rzeźby. Komora Budryka to restauracja, zabawne bo grupa obcojęzyczna z przedstawicielami azjatyckimi nawet na zapleczu kuchni chciał zrobić zdjęcia. Tutaj zresztą zrobiliśmy sobie odpoczynek i rzuciliśmy co nieco na ząb.
Komora Warszawa kojarzona jest z miejsce w którym urządza się bale (studniówki), koncerty, imprezy. Imponujące są rozmiary komory - 54 metry długości i 17 metry szerokości. No i to tyle, chodźmy dalej...
Komora Wisła to też jedna z takich bardziej ekskluzywnych komór. W komorze tej zbierają się turyści chętni do wyjazdu na powierzchnię (zejście po schodach na poziom III, przejście 350 m do podszybia szybu Daniłowicza i wyjazd windą) bądź do zwiedzania podziemnej ekspozycji Muzeum Żup Krakowskich.
Cóż, nie pojawiła się u nas zbytnia chęć zwiedzania Muzeum Żup Krakowskich, jak na jeden dzień to już dość tych wszystkich eksponatów, udaliśmy się z innym już przewodnikiem do podszybia Daniłowicza i ekspresowo (kilkadziesiąt sekund) wyjechaliśmy windą na powierzchnię. Tak oto spędziliśmy 1,5 godziny w Kopalni Soli w Wieliczce.
Refleksje
Miejsce godne odwiedzenia i polecenia, niestety jak dla mnie przesyt formy nad treścią. Zdecydowanie większą atrakcją jest zwiedzania np. Jaskini na Trzech Kopca, ale to jest subiektywna opinia. Cena niestety nie jest adekwatna do emocji, których oczekiwałem. Niestety zwiedzanie kopalni mimo stosunkowo wczesnej pory można nazwać ekstremalnie masową - grupa goni grupę. Myślałem, że będe miał okazję zrobić zdjęcia, z których choć trochę mnie usatysfakcjonują. Nigdy nie uważałem się za ekstra fotografa, ale nawet najlepsi w takim tempie zwiedzania nie są w stanie zrobić idealnych zdjęć. I jeszcze jedno, jeżeli byłeś już na stronie kopalni i oglądałeś wirtualną wycieczkę po kopalni (polecam) to nie licz na na tak dobre oświetlenie jak na zdjęciach. Zdecydowanie możesz się na tym przejechać. 90% atrakcji podziemi stanowią rzeźby, posągi, krasnale i innego tego typu obiekty. Niestety jestem klientem, którego przesyt tego typu atrakcji nudzi, męczy a nawet denerwuje. W skrócie można powiedzieć, że chciałem zrobić kilka dobrych zdjęć wnętrza kopalni, widoczne solne elementy i ta na prawdę, jeśli też tak podchodzicie do tematu zwiedzania, to śmiem twierdzić, że możecie być zawiedzeni. Ja byłem. Towarzyszyły mi mieszane uczucia i z takimi też opuściłem szyb Daniłowicza.
I co dalej? Zachęcam do obejrzenia naszych innych wycieczek, które być może zainspirują Ciebie do działania i odejścia od komputera. Dostępny jest również nasz newsletter, w którym znajdziesz informacje o nowych relacjach i parę innych ciekawostek ze świata turystyki.
Lowell
Źródło:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



























